Skip to main content

17 zabaw na świeżym powietrzu w deszczowe dni

Odkąd tylko pamiętam lubiłam być na zewnątrz kiedy pada. Wspominam bieganie na bosaka po trawniku, obserwowanie ślimaków i dżdżownic po deszczu, poszukiwanie warzyw na mokrym ogródku.

Odkąd mamy dzieci, nie zważając na pogodę wybierałam się z bliźniaczym wózkiem na spacery. Nieraz towarzyszył nam też deszcz. Staram się uczyć dzieci że nie ma dobrej i złej pogody (choć nie ukrywam że przy dużym wietrze nie wychodzimy). Nie mogę pozwolić na to, by nasze dzieci mogły ominąć to jak pachnie świat po deszczu, ile radości jest w ubrudzeniu się błotem, obserwacji mokrych roślin i małych żyjątek wychodzących z ukrycia.

Oczywiście, w taką pogodę każdy z tyłu głowy że jest opcja, żeby włączyć bajkę, dać tablet, zostać w domu. Ale chcę Cię przekonać że nawet taka pogoda potrafi sprawdzić niezwykle dobrą zabawę dzieciom a ich twórczość i doświadczanie świata różnymi zmysłami nabierze rozpędu. Tobie też z pewnością dobrze zrobi rześkie powietrze, zapach i widok świata po deszczu.

Deszczowy dzień nie przekreśla świetnej zabawy, nawet jeśli właśnie wybraliście się na wakacje, na biwak. Łapcie inspiracje i bawcie się dobrze 😉

1. Spacer z parasolką w deszczu

Szuranie kaloszami i bębniące krople deszczu po parasolce. Nieraz w deszczowy dzień wybieramy się po prostu na spacer lub jedziemy do lasu, który wygląda wtedy nadzwyczaj świeżo. Skapujące krople ze świerków, rześkie leśne powerze i ta myśl że wiele latających leśnych owadów specjalnie na tą okazję się schowało 😉

2. Skakanie po kałużach

To najprostsza deszczowa przyjemność. Nie kosztuje nic a tuptaniu, chlupotaniu nie ma końca. Zawsze staram się dbać o to, by każde z naszych dzieci (oczywiście poza niemowlaczkiem) miało pasującą parę kaloszy ;-D ewentualnie spodnie przeciwdeszczowe i parasolkę.

3. Błotna ścieżka sensoryczna

To ścieżka, którą po deszczu mogą skomponować sobie same. U nas wiodła przez ogródek. Najpierw było kilkadziesiąt rundek na bosaka po samym błotku, a później były odcinki wyłożone kamykami, szyszkami, kwiatami i czymkolwiek dokąd powiodła nas dziecięca wyobraźnia.

4. Zbieranie wody do pojemników

Oczekując deszczu nawet Maluch może nastawić różne wiaderka, garnuszki, konewki żeby później zaopatrzyć się w zgromadzoną deszczówkę. Ze starszymi dziećmi można dokonać pomiaru ilości wody czy też zbudować prosty deszczomierz i odczytywać wyniki.

5. Malowanie błotem

Przedmiotem zabawy jest najtańsza, najbardziej naturalna farba DIY z podwórka. Wystarczy mały pojemnik, błotko, pędzel i kartka. Wiele nie trzeba i powstają błotne dzieła w odcieniach szarości.

6. Zabawa w ratowanie małych zwierząt

Odkąd czytamy serię o „Dębowej farmie” nasze dzieci przepadają za zabawą w ratowanie zwierząt. Po deszczu gdzieniegdzie możemy napotkać na dżdżownice, ślimaki w muszelkach i pomrowy, żabki, a w tym roku nawet na ropuchę szarą. Parę razy dzieci wyłowiły pszczołę z basenu i przeniosły je do zaprojektowanego i zbudowanego przez siebie „ula”, w którym mogła się osuszyć i zebrać siły przed lotem. Oczywiście nie zawsze jest to realne „ratowanie”, można wymyślić dodatkowy scenariusz.

7. Budowanie mostu przez kałuże

Prosta zabawa deszczowa, do której potrzebujemy tylko kałużę, kamienie i odrobinę wyobraźni.

8. Obserwacja kropli wody

Nawet niewielkie obserwacje są szansą do uczenia dziecka spostrzegawczości, otwartości na świat i przyrodę. Można chociażby wraz z dzieckiem znajdywać krople deszczu na roślinach, przeliczać je, albo robić im zjeżdżalnie 😉

9. Bardzo błotna zupa

Różne błotno -piaskowe potrawy to nasze specjalność 😉 a deszczowa pogoda tym bardziej sprzyja produkcji błotka. Możesz wraz z dzieckiem zabawić się w podwórkowa restaurację. Nieraz już do nas podchodzili na podwórku mali kelnerzy z zapytaniem co chcemy zamówić 😉

10. Przelewanie wody

Nieraz doświadczam tego, że choć nie jest łatwo zająć czymś na dłuższy czas dwulatka, przelewanie wody jest czymś na co zawsze jest chętny, czy to w domowej kuchni, błotnej na podwórku czy przy każdej możliwej okazji. Zebrana woda deszczowa to kolejna świetna okazja 😉

11. Błotne odcinki dłoni i stóp

Jeśli chcecie się nieraz pośmiać, nie bójcie się też pobrudzić 😉 takie łaskoczące błotne odciski rozweselą Twojego Malucha. Naszej zabawie towarzyszył scenariusz że dziewczynki są w salonie piękności i właśnie nakładamy na dłonie i stopy specjalne, wyszukane kremy i odżywki 😀 Wymyślnym nazwom i wesołemu nastrojowi nie było końca 😉

12. Obserwacja co deszcz zrobi z napisem

Kartka, kolorowe flamastry i taśma klejąca (żeby móc odnaleźć kartkę po deszczu), a później obserwacja co z naszym napisem czy rysunkiem zrobił deszcz?

13. Eksperyment deszczowa chromatografia

Do tej zabawy były nam potrzebne filtry do kawy oraz kolorowe flamastry. Dzieci naniosły kolorowe kształty na dole filtra, a następnie umieściliśmy je na talerzach z niewielką ilością wody. Miło było obserwować jak kolory wędrują ku górze. Filtry można zostawić na podwórku, żeby zobaczyć co z nimi zrobi deszcz.

14. Budowa i puszczanie łódek na kałużach

Proste orgiami lub tratwy z patyków, do tego mile widziana większa kałuża, oczko wodne i zabawa gotowa. (W naszym wydaniu, za zdjęciu większe wiadro)

15. Obserwacja nieba po deszczu

Zazwyczaj jest zwyczajne i szare. Parę razy przez wakacje mogliśmy podziwiać tęczę. Raz, wyjątkowo zobaczyliśmy tak cudne chmury jak na zdjęciu. Niezależnie od tego jak wygląda niebo po deszczu, ucząc obserwacji dzieci, a może też notowania, uwrażliwiasz je na piękno świata, uczysz być uważnym i spostrzegawczym.

16. Budowa błotnego domku

To pomysł dzieci, które pewnego lipcowego popołudnia zaczęły mieszać błoto w taczce i robić z niej zaprawę murarską. Przekładając na zmianę kamienie i błotną zaprawę zbudowały parterowy domek, który przykryliśmy wysuszonymi łodygami słonecznika.

17. Strząsanie kropel deszczu na głowę

I wreszcie żeby śmiechowi nie było końca, warto czasem spuścić sobie na głowę jakieś porządne deszczowe lanie, chociażby z gałęzi drzewa 😉

Cieszę się, że przeczytałeś/aś ten wpis. Chętnie poznam Twoje pomysły na zabawy w deszczowy dzień. Mam nadzieję, że lista zabaw będzie się u nas ciągle powiększać 😉

Kalendarz liniowy 2022

Kalendarz liniowy to jedno z moich organizacyjnych odkryć ostatnich lat. Dzieciom pozwala zrozumieć upływ czasu, następowanie po sobie kolejnych wydarzeń, ułatwić oczekiwanie. A mi jako osobie dorosłej też bardzo odpowiada forma kalendarza, który pokazuje cały rok „jak na dłoni”.

Obecnie 3-latka bez problemu potrafi już wskazać kiedy mają urodziny członkowie rodziny, kojarząc z symbolicznym przedstawieniem miesięcy. 5-latki analizują gdzie jesteśmy w tym momencie i odliczają dni do kolejnych wydarzeń. Myślę, że kalendarz liniowy, genialny w swojej prostocie pomaga najmłodszym dzieciom zrozumieć i uporządkować sobie w głowie pojęcie czasu. Nie rozumiałam tego do końca, póki sama nie spróbowałam 😉

Z wielką radością chciałabym przedstawić nasz autorski kalendarz liniowy, z przepięknymi akwarelami autorstwa Kingi Mackiewicz. Dzięki długiej współpracy i jeszcze dłuższej przyjaźni, dzięki talentowi i zaangażowaniu Kingi, wspólnie wypracowałyśmy kalendarz, w którym lato pachnie czereśniami, grudzień piernikami, a wiosenne miesiące przypominają jak do życia budzi się przyroda. Wreszcie sierpień i beztroska wakacji, listopad kiedy szaruga jesienna, mocna wichura zrzuca z drzew ostatnie liście.

Nie wiem jak Wy, ala ja uwielbiam sezonowość i cykl pór roku w naszej strefie klimatycznej 😉 i to zdecydowanie oddaje ten kalendarz. Są takie ilustracje, z mojego dzieciństwa, które kojarzą mi się bardzo ciepło i choć ich nie widziałam od lat, myśl o nich wzbudza we mnie dobre emocje. Chcę otaczać również nasze dzieci estetyką i pięknem.

Kalendarz liniowy to nic innego jak ciąg 12 następujących po sobie kartek, które przyklejamy w ciągu na ścianę jedna za drugą (za pomocą taśm dwustronnych najlepiej tych, które nie niszczą ściany). Całość tworzy pełny rok.

Na kalendarzu tym zaznaczamy najważniejsze wydarzenia z życia naszej rodziny, święta, początek każdej pory roku. Aby to ułatwić, przygotowałam specjalne grafiki, które można wydrukować na papierze samoprzylepnym lub przyklejać klejem.

Nasz kalendarz w tym roku wisi w kuchni, jest to centrum logistyczne domu 😉 ale z powodzeniem kalendarz możesz powiesić w pokoju dzieci, w korytarzu, czy innym pomieszczeniu.

Estetyczny, prosty, piękny. Polecam. Jeśli chcesz żebym przesłała Ci wersję pdf w cenie 10 zł zapraszam do kontaktu przez media społecznościowe lub e-mail: zimorodekwdeszczu@gmail.com 😉

Puzzle z motywem liści

Dzika róża, miłorząb, dąb, winobluszcz, porzeczka… Od dawna planowałam przygotowanie dla dzieci puzzli z liści, dzięki, którym będziemy utrwalać pojęcie cyfr, porządkować. Tej jesieni udało się to zrealizować.

Co jest potrzebne?

➡️ liście (nie muszą być uprzednio zasuszone)

➡️ arkusze grubszej tektury lub kartonu

➡️ klej

➡️ czarny flamaster

Przygotowanie puzzli było u nas wieloetapowe i długotrwałe. Wynikało to z dopasowywania odpowiednich rozmiarów liści do podanej ilości cyfr. Mam na myśli to że czasem nazbierane liście nie mieściły się w potrzebnej ilości na tekturze i przy większych cyfrach trzeba było poszukiwać mniejszych 😉 Przysporzyło nam to za to wielu różnorodnych spacerów i czasu na świeżym powietrzu.

Następnie liście były przyklejane i gotowe arkusze tektury były suszone pod kilkoma ciężkimi książkami. Proste? Proste! 😉

Dzieciom zabawa naprawdę przypadła do gustu, szybko zaczęło się odliczanie, dopasowywanie, układanie, a później porządkowanie w kolejności od najmniejszego do największego. Nie ukrywam, że te domowe puzzle wyszły naprawdę estetycznie i cieszą moje oko. Ciekawa jestem czy Wam też się spodobają 😉

Kleimy, wycinamy z… roślin

Są takie pomysły, nad którymi myślę godzinami (choć oczywiście nie ciągle;) i w realizacji wychodzą średnio. I są pomysły, które wpadają nagle, od razu przechodzimy do realizacji – okazuje się że to strzał w dziesiątkę, a zabawa trwa dobre parę godzin. Zdecydowanie wolę tą drugą opcję i tak było właśnie w tym przypadku.

Przygotowanie zabawy jest mało wymagające. Główną ideą zabawy było przygotowanie „fryzjerskich główek” a następnie dzieci miały zupełną wolność w stylizacji fryzur, ich metamorfozach, a to wszystko z… roślin! Dokładnie tak! Nie spodziewałam się nawet jak natka marchewki da efekt kręconych włosów, a pocięte wzdłuż liście pora pozwolą na stworzenie idealnie prostych włosów 😉 Później zabawa przekształciła się w dekorowanie i strzyżenie zwierząt, o czym możesz się przekonać nieco poniżej.

Co jest potrzebne:

➡️ Kartki bloku najlepiej technicznego

➡️ różne wybrane przez Ciebie rośliny

➡️ taśma klejąca dwustronna (oczywiście można ją zastąpić klejem, ale w naszym wydaniu świetnie się sprawdziła w tej zabawie)

➡️ nożyczki

➡️ ołówek/ marker do naszkicowania główek, zwierząt

Krok 1:

Szkicujemy na kartkach proste schematyczne głowy, bez włosów, w końcu zaraz będą miały super fryzury 😉

Krok 2:

Część nad czołem pokrywamy dwustronną taśmą klejącą. Oczywiście możesz ją zastąpić klejem, choć domyślam się, że może słabiej trzymać różne grubsze roślinne elementy.

Krok 3:

Pozwalamy dzieciom puścić wodze fantazji i tworzyć według ich pomysłów. Nasze dzieci komponowały, dopasowywały, przycinały, kleiły. A następnie zauważały, że „gotowe fryzury” można również przystrzyc. I oto efekt jednej metamorfozy:

Powstawały też inne, nieco bardziej ludowe stylizacje:

Krok 4:

Kiedy temat fryzur się już wysycił powstał pomysł, żeby zabawę powtórzyć, tym razem na koniach. Była to znów świetna okazja, żeby małe rączki poćwiczyły małą motorykę przy użyciu z nożyczek, przycinając grzywę i ogon.

A później dekoracje dekoracje i jeszcze raz dekoracje. Tym razem jeszcze dziewczynka o kasztanowych oczach bardzo chciała powtórzyć zabawę z królikiem. I oto powstało nasze ostatnie dzieło podczas tej zabawy.

Jestem ciekawa, jak podoba się Wam nasza kolejna roślinna zabawa 😉

Bawcie się dobrze, Pa paa

3 książki na jesień o przyjaźni

Rozpoczyna się ta pora roku, w której przyjemnie jest otulić się kocem, i sięgnąć po dobrą książkę. A jeśli masz w zwyczaju czytać z dziećmi (albo jeśli nie masz to tym bardziej 😉 warto sięgnąć po coś wartościowego. Lubię książki, które nie tylko dla dzieci są pokrzepiającą i miłą lekturą, ale które swoją mądrą treścią, estetyką również ucieszą czytającego je dorosłego. Wybrałam 3 książki, które mają ciekawe przesłanie ze wspólnym mianownikiem Przyjaźń. A zatem:

1. „Odwagi Zajączku” Nicola Kinnear, Wydawnictwo Amber

To od dwóch sezonów nasz niekwestionowany jesienny hit! Cudowna kolorystyka, ciekawe perspektywy, zabawna lekka historia sprawia, że książka była przeczytana bardzo dużo razy i choć nie widzieliśmy jej od roku (wypożyczona z biblioteki), dzieci same przypominają jej treść, wracają do dialogów. Same jej przesłanie jest stale aktualne zarówno dla dziecka jak i dla dorosłego. W dużym uproszczeniu książka jest o wychodzeniu ze strefy komfortu, przełamywaniu lęków, zdobywaniu odwagi, przygodzie, poświęceniu, przyjaźni. Nie zamierzam zdradzać fabuły, ale napiszę choć krótko, że głównymi bohaterami jest zajęczyca Luna, odważna i wojownicza oraz zając Logan, bojaźliwy, lubiący domowe ciepło. Czy takim pozostanie? Przeczytajcie sami 😉

2. „Idealna Chwila” Susanna Isern, Wydawnictwo Tako

Ta książka jest z nami od niespełna roku. (Dziękuję Marta za polecenie 😉 Cenne przesłanie oraz bardzo ładne ilustracje przykuły moją uwagę. Dzieciom również przypadła do gustu i po czasie do niej powracają. Główną bohaterką jest wiewiórka zmierzająca przez całą fabułę do jakiegoś celu. Po drodze okazuje się być niezwykle chętna do pomocy, altruistyczna. Czy to się opłaca? Czy inne zwierzęta będą jej wdzięczne? Czy zdąży na czas w miejsce, które zmierza? Czy może taka postawa gotowości do pomocy jest naiwna? Przekonajcie się sami 😉

3. „Wyścig po złotego żołędzia”, Katy Hudson, Wydawnictwo Amber

I znów głównym bohaterem jest wiewiórka. Tym razem wiewiórka perfekcjonistka, która jest przekonana o swoich absolutnie najlepszych cechach sprawności fizycznej, chce liczyć wyłącznie na siebie w dorocznych zawodach. W samotności swojego domku wszystko ustawia pod niekwestionowane zwycięstwo. A jednak regulamin zawodów zostaje zmieniony. Zawody tym razem okazują się być grupowe, a przyjaciele bóbr, królik, żółw i ptaszek niekoniecznie są najlepszymi kandydatami do wyścigu prędkości. Aj ja jaj! Prognozy ani początek wyścigu nie wyglądają optymistyczne. Główna bohaterka będzie musiała zmierzyć się z pytaniem czy ważniejsza jest dla niej wygrana, czy może to żeby mieć przyjaciół? Czy nauczy się działać drużynowo? Książka może być ciekawym początkiem rozmowy z każdym młodym człowiekiem, któremu z trudem przychodzi współpraca i woli działać w pojedynkę.

To do tej pory nasze jesienne perełki. Jestem ciekawa co Wy lubicie czytać o tej porze roku. Mam nadzieję, że ten sezon przyniesie nowe tytuły, którymi będziemy się mogli w przyszłości podzielić 😉

Kurka zielononóżka

Często prace plastyczne kojarzą się z farbami, kolorowym papierem, bibułą, plasteliną, pomponami.

A co gdyby prawie wszystkie materiały były zaczerpnięte z przyrody? Zwykle jesień jest porą gdy sięgamy po liście, kasztany, żołędzie. Ale nic nie stoi na przeszkodzie, by sięgnąć po liście gdy są jeszcze zielone 🌿☘️🍃

Co więcej, nie trzeba biec do sklepu po wspomnianą chociażby bibułę… 😉

Na jednym ze spacerów zbieraliśmy polne kwiaty, trawy i wtedy wpadliśmy na pomysł, że te ostatnie świetnie nadają się na jakieś pierzaste wykończenie. Hmm… Później zestawiliśmy różne kształty i…

Właśnie tak powstała tytułowa kurka!

Pewnie każde wprawne oko w mig spostrzeże co jest potrzebne do wykonania tej prostej pracy Ontario phone lookup , ale gdyby były jakieś wątpliwości:

Co jest potrzebne:

➡️ grubsza kartka lub karton (u nas kwadratowy karton po talerzach z Ikea 😉

➡️ klej, zwykły biurowy

➡️ gałązki tui, różne kształty liści i traw

➡️ oko

Wspomniane zasoby przyrody mogą być jak najbardziej świeże, nie muszą być zasuszone (nawet utrudniłoby to wykonanie pracy bo zasuszone liście są kruche). Suszenie ma miejsce gdy praca jest gotowa.

Krok 1:

Szkicujemy na kartce/ kartonie sylwetkę kurki lub interesującego nas zwierzaka.

Krok 2:

Sylwetkę smarujemy klejem.

Krok 3:

Zestawiamy, wycinamy, przesuwamy, bawimy się kształtami, wyklejając kurkę, jej pierzasty ogon.

Na samym końcu przyklejamy oko.

Krok 4:

Pracę warto przykryć inną kartką papieru a następnie przycisnąć czymś ciężkim, książką, encyklopedią, żeby całość dobrze się przykleiła, a liście uległy powolnemu zasuszeniu.

Jestem ciekawa, jak podoba się Wam taka przyrodnicza praca plastyczna 😉

Bawcie się dobrze

Dom leśnych zwierząt

Codziennie pada. Deszcz u nas jest w ostatnich dniach na tyle ulewny, że udaje się nam wyjść tylko na krótki spacer. Ale nic straconego. Dokończyliśmy wczoraj projekt, rozłożony na kilka etapów, realizowany przez nas od trzech tygodni. Projekt ten to dom leśnych zwierząt. Do tej pory z kolekcji figurek zwierząt leśnych (Schleich) dzieci dostały sarnę, lisa, szopa pracza i królika.

Dzieci bawią się domkiem, podobnie jak domkiem dla lalek, tyle że odgrywamy leśne scenariusze – lis szpera, bałagani w norze, szop poszukuje jedzenia, płochliwy królik chowie pod ziemię. Czasem zdarza się, że przypadkiem z dębu spadają jakieś żołędzie, ubogacając fabułę zabawy.

Taki projekt dla dzieci daje wiele zabawy, łączy różnorodne techniki plastyczne i daje poczucie, że praktycznie można stworzyć, coś z niczego (bardzo niskim nakładem finansowym). Ma również walory edukacyjne i przynajmniej w jakimś stopniu może nauczyć młodsze dzieci ciekawostek czy zwyczajów z życia leśnych zwierząt.

Co jest potrzebne:

➡️ duży karton, najlepiej: 58 x 48 cm, głębokość 12 cm

➡️ figurki zwierząt

➡️ paski innego kartonu, u nas o szerokości ok 7 cm (część przejdzie za karton)

➡️ Klej zwykły biurowy/ do przymocowania kory klej na gorąco

➡️ Masa solna (Przepis na naszą podam w kolejnych postach)

➡️ Kamyki

➡️ Farby ( u nas czarna, biała i niebieska)

➡️ Liście dębu lub innego drzewa, żołędzie

➡️ Liście krzewu, opcjonalnie jarzębina, rośliny,

➡️ Siano , słoma, patyki do wymoszczenia nor zwierząt

Krok 1

Rozmawiamy, planujemy układ naszej makiety lasu. My oglądaliśmy również książki, ilustrujące domy zwierząt. Następnie szkicujemy ołówkiem kształty leśnej scenerii. Nożykiem kuchennym nacinamy kształty nor i wejścia do nich, po czym wkładamy w nacięcia kartonowe paski. Nie ma potrzeby ich podklejać, choć przynajmniej jedno miejsce zabezpieczyłam, podklejając je z tylnej strony kartonu.

Krok 2

Przygotowujemy masę solną. (przepis na naszą masę podam już niebawem 😉 Białą masą dzieci wypełniały przestrzenie pod norkami. Po czym, wybrane przez siebie miejsca uzupełniły kamykami. Taka masa solna potrzebuje co najmniej trzech dni, żeby wyschnąć (na powietrzu).

Krok 3

Przyklejamy korę – próbowaliśmy na różne sposoby, najlepiej spisał się klej na gorąco (w ręku dorosłego). Następnie całą koronę drzewa smarujemy klejem biurowym i przyklejamy liście dębu. Liście nie muszą być ususzone. Na gotową koronę drzewa przykleiliśmy żołędzie.

Krok 4

Malujemy wyschniętą (po co najmniej trzech dniach) masę solną na czarno. Oraz malujemy tło, np na kolor niebieski.

Krok 5

Uzupełniamy detale według naszego pomysłu.

Nory wypełniliśmy sianem, zarośla, w których mieszka sarna ozdobiliśmy jarzębiną, nad norkami przykleiliśmy liście paproci. Dzieci chciały przykleić naklejki przedstawiające realistyczne ptaki i motyle. (UWAGA! Jarzębina nie zabawiła u nas na długo, ze względu na najmłodsze dziecko, które zapewne chciałoby ją zjeść. Surowa jarzębina jest trująca, szybko z niej zrezygnowaliśmy).

Na tym etapie dom leśnych zwierząt uważamy za gotowy, choć nie jest wykluczone że za miesiąc/dwa korona drzewa będzie się mienić jesiennymi kolorami liści 😉

Miłej zabawy